Choroby nowotworowe są - obok schorzeń układu krążenia - najczęstszą przyczyną zgonów, dlatego w laboratoriach na całym świecie trwa swoista pogoń w poszukiwaniu nowych metod ich leczenia oraz diagnozowania. Stosowane obecnie w onkologii klinicznej metody, takie jak radio- czy chemioterapia nie działają selektywnie na tkankę nowotworową, co prowadzi w efekcie do licznych powikłań związanych z uszkodzeniem zdrowych tkanek. Dodatkowo stosowanie chemioterapeutyków prowadzi do wtórnej oporności nowotworu. Terapia fotodynamiczna - PDT (ang. photodynamic therapy), oparta na wykorzystaniu światłoczułych związków selektywnie kumulujących się w tkance nowotworowej, wydaje się, w tym aspekcie, bardzo obiecującą techniką leczenia [6].
W PDT (Rys.1) w wyniku szeregu reakcji fizykochemicznych dochodzi do powstawania reaktywnych form tlenu, czego konsekwencją jest indukcja stresu oksydacyjnego, a w rezultacie niekontrolowana śmierć komórki. Terapia ta wykorzystuje działanie trzech czynników, które oddziałują na tkanki i komórki. Pierwszym jest fotouczulacz – wrażliwy na światło związek, który lokalizuje się w tkance i uczula ją na działanie światła. Drugim czynnikiem jest światło o odpowiedniej długości fali, wzbudzające zakumulowany w tkance nowotworowej fotouczulacz. Trzecim jest tlen rozpuszczony w tkance. Najbardziej istotnym wydaje się fakt, że zarówno światło jak i fotouczulacz zastosowane oddzielnie nie są cytotoksyczne, przynajmniej w dawkach normalnie aktywnych fotodynamicznie. Dopiero ich łączne użycie powoduje uszkodzenie naświetlanej tkanki.
